Recenzja albumu VNM - Exit2020 -
Recenzja albumu VNM - Exit2020 - "styl nie do podrobienia"

Z dyskografią Tomasza spotykałem się w swoim życiu stosunkowo rzadko. Nigdy nie miałem takiego impulsu, który bezpośrednio pokierował mnie do jego twórczości. Jednak powiem to otwarcie – po przesłuchaniu VNM – “Exit2020” na pewno się to zmieni. 

Premiera płyty VNM – Exit2020 ujrzała światło dzienne 15 stycznia 2021 roku, z kolei pierwszy kawałek albumu, który nosił tytuł “Autonomia” odnosił się do roku 2020. Numer mocno krytykujący, a nawet hejtujący poprzednie dwanaście miesięcy. Tomek odniósł się w nim również do aspektów władzy i polityki – “Ustawa aborcyjna jest dla mnie nie pojęta”, “Następnym razem idę głosować”. Całość dopełniają niezłe skrecze DJ Ike podczas refrenu.

Jak hejtować to na całego. Takie wnioski mógł wysnuć Tomek przed stworzeniem drugiego utworu z płyty – “Ataraksja”. Na elektronicznym bicie Megota ze swoją klasyczną nawijką i nienagannie zaśpiewanym refrenem V dokonał kolejny już raz mocnej krytyki roku 2020, lecz zachował przy tym odpowiedni balans ukazując spokój i pogodę ducha w tak trudnym okresie dla nas wszystkich.

“Cicho kvrwa” to następny utwór z płyty. Gościnnie pojawił się na nim Pawbeats. Numer bardzo aktualny i dotyczy znalezienia spokoju dla siebie i dla rodziny, podczas, gdy każdy ma “pod górkę”. Emocje podsycają ciągłe telefony, które poskutkowały panczami i braggowymi wersami. Smaczku kawałkowi dodaje mini storyline z życia prywatnego Tomka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ INNĄ RECENZJĘ TEGO AUTORA: Guzior – “Pleśń” | RECENZJA ALBUMU

VNM – Exit2020 – obfita krytyka ubiegłego roku

Każdy się ze mną zgodzi, że VNM jest żywą legendą polskiego hip-hopu. Jego wkład w naszą rodzimą scenę jest ogromny. Przez tyle lat zgromadził wokół siebie tysiące słuchaczy, a kawałek “Pomnik” jest właśnie o jego dokonaniach. W numerze nawija, że nie chce tytułowego pomnika, lecz po śmierci pewnie go otrzyma w nagrodę za osiągnięcia w polskiej rapgrze. Całość dopełnia zbalansowany bit Folka.

Dobiliśmy w końcu do ciekawego kawałka, który nosi tytuł “Zieleńsza” z gościnnym udziałem K-Leah. Jest to swoisty mix rapu i popu, który będzie jeszcze często spotykany na tym krążku. Utwór zaczyna się dość ciężko i zwiastuje trudny numer dla słuchacza, lecz w dalszej fazie kawałek można by rzec ewoluuje i staje się “wyważony” w punkt przez idealnie zaśpiewany refren przez wokalistkę. Utwór bardzo mocno przypadł w moje gusta przez swoją ulotność i balans. Warto zwrócić jeszcze uwagę na dobrze dobrany bit autorstwa Skrywy.

“Viral”. Przed odsłuchem w ciemno stawiałem go w roli faworyta całego albumu. Gościnną zwrotkę dograł tu Bonson. Ostatecznie okazało się, że numer jest moim zdaniem lekkim niewypałem. Obaj Panowie stawiają na oklepane wersy nie wnosząc do utworu żadnego “dynamitu” czy innej energii. Jedynym plusem jest niezły bit Łukasza Kowaluka.

Numer “Lepiej” na EDM’owych brzmieniach od Skrywy to kawałek stricte o miłości, rozstaniach i kolejnych powrotach. Tematyka może nie za bardzo świeża, aczkolwiek wykonanie bardzo dobre, obłędne podśpiewywane i już z daleka można było wyczuć bijącą energię z tego utworu. Liczę, że w niedalekiej przyszłości dostaniemy cały album w takiej stylistyce w wykonaniu Tomka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ INNĄ RECENZJĘ TEGO AUTORA: Kali/Major SPZ – Hucpa – “wulgarne i bezczelne oszustwo” – RECENZJA

Styl nie do podrobienia

“A raz tak”. Ten kawałek wywołał u mnie lekką nostalgię i powrót myślami do gimnazjalnych lat, gdzie na mikrofonach królowali wtedy VNM wraz z Grubsonem, a jednym z najbardziej rozpoznawalnych producentów był właśnie twórca bitu do tego numeru, a mianowicie SoDrumatic. Kolaboracja trzech weteranów polskiej sceny dała dobry efekt liryczny i muzyczny. Największą zaletą numeru jest w 100% wielopłaszczyznowy bit, który oscylował w klimatach klasyczno-elektronicznych.

Jak wyżej wspomniałem styl Tomasza jest nie do podrobienia. Moja słowa może potwierdzić kawałek – “Fight Club”. Technicznie perfekcyjna robota i jak sam V mówi – “Stilo nie do podjebania”.

Zanim zacząłem analizę tego utworu musiałem uzmysłowić sobie co to jest tytułowy “Hiperkan” – A jest to nic innego jak odmiana cyklonu tropikalnego. Czemu to mówię? Mówię to dlatego iż cały koncept kawałka opiera się właśnie na idei wyżej wspomnianego hiperkanu i deszczu. W numerze gościnnie wziął udział Mateusz Kraswurst, który to moim zdaniem zaprezentował się lepiej od gospodarza. Kraswurst popisał się wyjątkowym refrenem i nie gorszą zwrotką. VNM ponownie zabłysnął niebanalnymi wersami porównując deszczową anomalię pogodową do covidu – “Covid uderza jak hiperkan”.

Piorunujący efekt z niewielkimi wadami

“Antycypacja” to przedostatni numer tego krążka. Kawałek opowiada nam o romantycznym spotkaniu kochanków, rozkminach jak odpowiednio zachować się w danej sytuacji i przeniknięciu do myśli podmiotu lirycznego. Za bit odpowiada znów Skrywa.

“Hope after all”. Tym angielskim tytułem zamykamy traclistę “Exit2020” w pewną klamrę. W pierwszym kawałku przypomnijmy V żegnał w szyderczy sposób rok 2020, żeby teraz w ostatnim utworzę w o dziwo miły dla jego stylu życzyć wszystkim swoim słuchaczom wesołego nowego roku. Kawałek okraszony masą trafnych porównań, które każdy słuchacz z każdego rodzaju środowiska weźmie głęboko do serducha.

Podsumowując, płyta VNM – Exit2020 okazała się niemałym zaskoczeniem dla mnie. Spodziewałem się formatu dość klasycznego, ale ostatecznie dostałem coś o niebo lepszego. Niekonwencjonalne tytuły, brak słabego bitu, zróżnicowani goście, przekminione wersy czy odwołania się do obecnej sytuacji politycznej w Polsce dało piorunujący efekt. Jednak płyta ma niewielkie wady tj. Brak kawałka, który wywindowałby płytę na czubek list przebojów, brak ogólnego rozgłosu nad płytą czy też nieudany kawałek z Bonsonem. Osobiście czekam na nową płytę VNMa, ale bardziej w klimacie kawałków “Zieleńsza” oraz “Lepiej”.

Ocena: 7/10
Recenzował: Michał Paduchowski