Kosi - IS.OK -
Kosi - IS.OK - "45 wiosen, a lirycznie nadal w formie" - RECENZJA

Kosi to człowiek orkiestra. Raper, grafficiarz i hiphopowiec na pełen etat. Przez wiele lat ściśle związany z projektem PCP czy kolektywem JWP, z którym wydał niejeden album. Podczas swojej jakże owocnej kariery brakowało mu tylko jednego – solowej płyty. Jednak 16 kwietnia zmienił wszystko. To dzień, w którym Kosi wydał swój pierwszy czysto indywidualny album – Kosi – IS.OK.

Album producentów

Kosi – IS.OK. drugim “Śpiewnikiem domowym”? Co może łączyć album reprezentanta JWP z płytą Łony i Webbera? Już wam śpieszę z odpowiedzią. Zarówno krążek Kosiego jak również Łony i Webbera to płyty na których moim zdaniem produkcja muzyczna jest mocno zróżnicowana i wyróżnia się na całym projekcie. Webber popisał się bitami, które zostały zsamplowane z utworów pochodzących z najróżniejszych gatunków muzycznych. Z kolei na krążku reprezentanta JWP znajduje się wielu klasowych producentów, którzy mocno zróżnicowali jego projekt nadając mu przeróżnych klimatów i smaczków.

Godna pochwały powinna być praca włożona w LP przez Szczura. Samodzielnie wyprodukował on aż pięć kawałków na jakże wysokim poziomie, zaskakując przekrojem i odmiennością bitów. Nie gorzej wypadli Returnersi, którzy po tytanicznej pracy włożonej w płytę Grubego Mielzkyego, odwalili kawał dobrej roboty na krążku Kosiego. Większość cutów to również ich zasługa oraz DJ Falcona. Swoje cegiełkę dorzucił też Siwers, DJ Steez, Szwed SWD czy S.S.Z. Z moim ulubionym hewrowo-elektronicznym bitem.

Stary, ale jary

Marcin ma już na karku 45 wiosen. Co nie zmienia faktu, iż lirycznie nie wypada z formy. Płyta przesiąknięta jest wieloma rozkminami, przemyśleniami czy też porównaniami. Tak na przykład w numerze “T.T. RAP” rzuca błyskotliwy dwuznaczny wers – “Kosi, Kosi sobie siano”, który nadaje tempa i szybkości w refrenie. W dalszej części kawałka rzuca nie gorsze linijki – “Prawdziwy rap to oksymoron, tak jak dobra policja”. Następnie w kawałku “Jak na razie…” Marcin atakuje genialnymi przekminami – “Dziś muszę pojechać na piękną jak moja ostatnia dziewczyna” czy “Chodnik wygląda jak lustro, więc pod nogami mam niebo, o dziwo to wszystko na trzeźwo”.

W utworze “Moi Ludzie Nie Green Screen” Kosi opowiada o swoich przyjaciołach, którzy zawsze idą za nim “w ogień”. W całym kawału nie brakuje przekminionych wersów tj. – “WWA nie Sinaloa, jedyna koka to coca cola”. Inną niezłą przekmine o Warszawie Marcin prezentuje nam w skicie – “Beastie Boys”, nawijając – “Bielany jak Brooklyn”.

Prus, Szcześniak… Kosiorek

Każdy kto choć trochę skupiał się na edukacji musi znać powieść Bolesława Prusa pt. “Lalka”. Artysta w powieści niejednokrotnie skupiał się na opisie społeczności i odmiennych obrazów Warszawy. Filip Szcześniak, czyli Taco Hemingway również nie raz w świetny sposób opisywał swoją rodzinną Warszawę np. W numerze “Następna stacja” czy epce “Szprycer”.

Reprezentant JWP – Kosi też nie wypada w tym aspekcie najgorzej. We wcześniej wspomnianym kawałku “Jak na razie…” parę razy rzucał wersy o Warszawie. Stricte opis można było usłyszeć w kawałku “Flaut”, “Zamiast Jechać na Chopina…” czy “Tu”. Nie jest to jednak typowy opis, lecz wręcz wyszarpane wspomnienia związane w jedną całość za pomocą szczerych oraz nie raz ostrych i braggowych wersów.

Featuring

Gdy ujrzałem trackliste od razu podjarałem się dwoma kawałkami. Pierwszy z nich to “No Ghost” z Barto Kattem. Raper / producent rodem z Bielka-Białej, były młody wilk, twórca albumu “Sztuczne kwiaty”, który to znalazł się w moim prywatnym top10 płyt 2020 roku. Chłopaki oboje wypadli bardzo dobrze, a zwieńczeniem ich pracy był niesamowity wspólny refren w lekko elekto stylu. Drugim wyczekiwanym kawałkiem, podczas odsłuchu był numer z Szamzem i Bealem – “Cios”. W tym przypadku również wszyscy dobrze nawinęli swoje zwrotki. Kosi zaszczycił nas kolejny raz braggowymi wersami, Szamz tak jak na płycie PRO8LEMU zaprezentował swoje “wiadro flow”, a Beal podczas swojej zwrotki nawiązał m.in. do POP SMOKE’A.

Innymi gośćmi na płycie Marcina byli Sokół i Wuzet, którzy dograli się do utworu pt. “Paznokcie…”, Kuba Knap do kawałka “Lubię Poniedziałki”, Sydoz i Ero do numeru “Muzyka Esencjonalna” czy też cały kolektyw JWP/BC do kawałka “Standard Premium”. Z pozostałych utworów kolaboracyjnych najlepiej przypadł mi do gustu “Standard Premium”, który swoją jakością i brzmieniem nie odstawałby od numerów z płyty “Koledzy”.

Kosi – IS.OK. – podsumowanie

Pierwsza solowa płyta Kosiego nie wypadła najgorzej. W historii polskiego hip-hopu znamy przecież o wiele gorsze debiuty. Na pewno plusem może być długość krążka, bo trwa on ponad godzinę! Kolejnym plusem może być styl w jakim został nagrany ten album. Nie jest to pierwsze lepsze LP jakiegoś uliczniaka, tylko krążek, który stara się łączyć style i wszystkie filary hip-hopu, począwszy oczywiście od rapu, a kończąc na deskorolce, o której też była mowa na płycie.

Jeśli chodzi o gości to nie było gorszych momentów, a na wyróżnienie zasługują kawałki “No Ghost”, “Cios” oraz “Standard Premium”. O warstwie muzycznej nie będę już wspominać, ponieważ poświęciłem jej jeden akapit i jest po prostu obłędna. Minusem płyty może być kawałek “Zryw”, który wypada dość mizernie na tle reszty i nie zaskakuje niczym nadzwyczajnym. To do czego mogę się jeszcze przyczepić to jest zbyt mała ilość newschoolowych rozwiązań. Wiadomo, że koncept płyty był zgoła odmienny, lecz trochę więcej świeżości mogłoby bardziej zachęcić młodszą część publiki.

Ocena: 8/10
Recenzował: Michał Paduchowski

ZOBACZ RÓWNIEŻ INNE RECENZJE TEGO AUTORA:

Guzior – “Pleśń” | RECENZJA ALBUMU
Żabson – “Ziomalski Mixtape” | RECENZJA ALBUMU
Kali/Major SPZ – Hucpa | RECENZJA ALBUMU
VNM – Exit2020 | RECENZJA ALBUMU