O.S.T.R.
O.S.T.R. "Życie po śmierci" - Recenzja

Tytuł płyty O.S.T.R. przypomina mi historię innego rapera Pjusa (2cztery7, alkopoligamia.com) i jego Life after death, który został nagrany przy użyciu “sztucznego słuchu”. Nie jest to żaden przytyk a zwykłe skojarzenie, które wiąże obydwie kryzysowe sytuacje. Jestem pewien, że nie jest to celowe nawiązanie a zwykły defekt mojego mózgu, który łączy pewne fakty i wspomnienia z nowo poznawanymi rzeczami.

Co do samej płyty i jej kulisów, to życie Adama stało pod wielkim znakiem zapytania, jego choroba wystawiła na próbę siły nie tylko rodzinę rapera, ale i jego samego. Musiał walczyć o życie. Choroba spowodowała, że Adam rzucił wszystkie nałogi i zmienił tryb życia z dotychczasowego na ten “zdrowy”, o czym sam wspominał na swoim facebooku.

Po długim okresie tzw. wypalenia (dla mnie było to wypalenie rapera, ciąg taśmowych produkcji, gdyż dawno nie słyszałem nic dobrego, atrakcyjnego i na długo zarzuciłem słuchanie O.S.T.R.-a, który kiedyś nie schodził ze słuchawek) Adam wraca z drugą produkcją sztosem w przeciągu roku. Po sukcesie i platynie naprawdę dobrze wykonanej tekstowo i muzycznie “Podróży zwanej życiem” przyszłą pora na najbardziej osobistą płytę w karierze rapera – ” Życie po śmierci”.

Każdy kto myśli, że jest to produkcja cmentarna jest w błędzie. Wbrew pozorom od płyty na kilometry bije nadzieją, siłą i triumfem. Podkłady w gruncie rzeczy są bardzo klimatyczne, mają pozytywny wydźwięk i łechczą ucho. Jeszcze bardziej klimatyczną i refleksyjną sprawą są krótkie wstawki mówione, które bardzo ułatwiają odbiór całości. Ukierunkowują  analityczny tok interpretacji odbiorcy. Te krótkie intra to jedyna doza stu procentowego dramatycznego nastroju na tej produkcji.

Teksty rapera nie są ani paraboliczne ani hiperboliczne – są szczere i łatwe w odbiorze. Przystępne dla słuchacza. Na płycie nie ma miejsca na przypadek. Wszystko jest zaplanowane i dopracowane, to słychać, każdy scratch, zdanie kładzione na bit w taki a nie inny sposób to nie kwestia przypadku a planowego działania. Bez wątpienia jest to płyta życia Adama, która zamyka pewien rozdział jego dotychczasowej egzystencji. Pozwala mu ruszyć w dalszą drogę po śmierci. 

Szkoda, że tak drastyczne doświadczenia jak wspomniane widmo śmierci, brak zainteresowania ludzi, którzy do tej pory dzwonili po 100 razy dziennie, możliwa konieczność zakończenia kariery, czy utrata rodziny sprowokowały rapera, artystę do stworzenia albumu życia w każdym tego słowa znaczeniu. Na ten moment jest to definitywne 10/10. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, iż O.S.T.R ponownie nie schodzi ze słuchawek.

Pozdrawiam Sorel

Napisz komentarz!