SAMSUNG CAMERA PICTURES

„Jak się tym nie zajarać?” wydumałem pod nosem wtopiony w kilka pierwszych tracków „Stanu Zagrożenia Życia” autorstwa cieszyńskiego rapera Macieja Pastuchy – Allen’a. Prostując myśl – skoro materiał dobry, więc i wart zauważenia i wyróżnienia. Proste. Dlaczego więc „dumałem pod nosem” album rehabilitujące sentencje? Otóż zanim jeszcze wpadł mi ów w ręce doszły do mnie złośliwe i z perspektywy czasu bezpodstawne głosy krytyki odnośnie jakości jego wykonania. Nie zrażony krytycyzmami postanowiłem na własne uszy ocenić jego brzmienie.

Wysłuchawszy wspomnianych wstępnych utworów wiedziałem, iż muszę oficjalnie stawić zaporę owym superlatyw albumowi ujmującym. „Stan Zagrożenia Życia” brzmi bardzo dobrze (z jednym drobnym, w mojej ocenie, wyjątkiem). Jak natomiast sprawdził się jego autor w roli rapera wiodącego? O tym i kilku innych ciekawostkach z niewielkiej, aczkolwiek prężnie rozwijającej się sceny c-rapu w Polsce, w kolejnych akapitach. Zapraszam do lektury.

Album wyprodukowany został w 180°Studio w 2013 roku, co wiedzie nas ku oczywistym domysłom, iż Maciej materiał ów realizował spory czas przed datą jego wydania (tak, sam sobie gratuluję dociekliwości;)). W rzeczy samej, Allen obecny jest na scenie spiritual rapu od 2009 roku (jeśli się mylę – korekta mile widziana). Z rozmów, które z nim odbyłem, aktywnie uczestniczył on już w pierwszych edycjach pamiętnych festiwali Święte Elo w Warszawie.

Ocena albumu od strony muzycznej

Cieszynianin może się pochwalić również dokonaniami w sferze rapowej przed wspomnianym rokiem 2009. Jak sam wspomina (m.in. na swoim profilu mediów społecznościowych), zaczynał swoją przygodę z rapem w 1999 roku zdobywając raperskie szlify przy realizowaniu albumów „Fortitudo Ad Finem” (w duecie z raperem Pepe) oraz solowej produkcji „Quo Vadis?” Ciekawymi doświadczeniami w jego karierze były, oprócz supportów Kalibra 44, Fokusa (Pokahontaz), Jamala i Semtex, występy zagraniczne na Słowacji i w USA. Mamy więc do czynienia z artystą o wykształconym stylu składania rymów, wypracowaną umiejętnością panowania nad wokalem, operowania barwą głosu i prowadzenia lirycznej narracji. Wartałoby jednak abym podszedł pierwej do tematu oceny albumu od strony stricte muzycznej, której zagadnienie podjąłem już we wstępie do niniejszej recenzji.

Mocna, konkretna sekcja perkusyjna korespondująca z różnorodnymi brzmieniowo i stylowo samplami, żywymi instrumentami i żeńskimi wokalizami zaskakują. Materiał jest bogatym, różnorodnym, momentami eklektycznym kolażem brzmień, spiętym warstwą tekstową o dość solidnej wykładni. „Wszystko ma swój cel” – drugi track, swą energią, pomysłem i umiejętnym budowaniem napięcia w odbiorcy zachęca do kontynuowania odsłuchu. Napotkamy wówczas bardzo dobry, nawiązujący klimatycznie i tekstowo do twórczości białostockiego Jedensiedem „Na dachu bloku”, do którego również wykonany został ciekawy teledysk. Kolejny numer i kolejne miłe zaskoczenie. Mianowicie, świetnie brzmiący i łagodnie komponujący się z delikatnym bitem saksofon Łukasza Duchniaka („W czym jest prawda?”) wprowadza słuchacza w wyjątkowy, jazzowy nastrój, jakby wycięty z lat świetności Candy Dulfer. Ciekawa, choć jak dla mnie, obciążona zbyt szybkim tempem „Słowiańska pułapka” poprzedza rootsowe „Kto jest kto?” (z gościnnym udziałem Kolah) i „Co się Liczy?” (z gościnką Pete).

Czas na cięższy ładunek brzmieniowy

Od „Dzisiaj krzyczę” autor wprowadza nas w rozdział albumu z przewagą kawałków o cięższym ładunku brzmieniowym zahaczającym odrobinę o tzw. styl uliczny, z domieszką elektroniki, dubstepu i żywego instrumentarium. W tymże prawdziwą gwiazdą jest bez wątpienia „Jest zwycięstwo” z gościnnym udziałem Doroty Sikory i gitarą Tepsy. Rewelacyjny sampel rodem z arii operowej kontrastuje z delikatną wokalizą i solidną stopą (i niestety odrobinę spłaszczonym, jak dla mnie, werblem), czyniąc zeń materiał energetyzujący, o niespokojnym, lecz ujmującym wydźwięku.
Wspomniany we wstępie a odnoszący się do sfery miksu mankament dotyczy dubstepowego kawałka „Poślij mnie” produkcji Kety. Bit sam w sobie nie odbiega od typowych standardów twardej elektroniki, jednak ciekawie zaaranżowany i obfitujący w tłuste dropy podkład „walczy o ucho” z rapem autora. Basowy wokal Allena momentami gubi się między „piłami tarczowymi” sekwencji elektronicznych wypływając, by znów być zagłuszonym cięciem podkręcanych synthów. Warto dodać, iż numer, mimo iż w zamyśle album urozmaicający, odstaje pod każdym względem od swych sąsiadów.

Niemniej, delikatny i uduchowiony popis gry na klawiszach autorstwa Filipa Króla („Instrumental”) wprowadza na łagodniejsze wody, gdzie elektronika zastąpiona została przez delikatne pady, żeńskie wokalizy Bo („Chcesz dowodu?”), organiczne brzmienia i mniej agresywną nawijkę. Warto wspomnieć o kończącej album zwrotce rapera o ksywce Muzk, pozytywnie zaskakującego stylem i rozważaniami na bicie. Odnośnie podkładu do wspomnianego tracku, jest on oparty, jeśli uszy mnie nie mylą lub jeśli obrazu nie pomyliłem, na samplu z „Rocky I”. Ciekawie.

Mocną stroną wydawnictwa są rymy Macieja, który wyraźnie postawił na dosadność i bezpośredni, niezmącony nieodgadnionymi metaforami przekaz. Czyniąc osobisty wtręt do recenzji, pragnę wspomnieć, iż właśnie taki obraz Macieja zapamiętałem, z czasów wspólnych wojaży po Polsce i tych kilku świetnych koncertów, które było nam dane we współpracy poprowadzić. Zawsze pogodny, uśmiechnięty, lecz równocześnie twardo stąpający po ziemi i waleczny w słowie MC, którego rap winien być zauważony i usłyszany.

Bomba emocji w stonowanej manierze

Wracając do clou, niniejszą recenzję pisałem z ołówkiem w ręku notując, co bardziej dosadne i celne wersy, oddające nie tylko kunszt artysty, lecz również tok jego myślenia i charakterystykę albumu. Wspaniały aperitif brzmieniowy w postaci „Wszystko ma swój cel” urozmaicony głębokimi i pełnymi nadziei wersami czynią zeń jeden z lepszych numerów na albumie:

Tyle bólu, tyle ran niesie człowiekowi człowiek
I za to wszystko winią Boga, powiedz, (…)
Ufać chcę, choć czasem nie rozumiem wcale.
Pomóż mi czuć więcej, kochać więcej, patrzeć dalej!

Tyleż samo emocji, choć w odrobinę bardziej stonowanej manierze, niesie „Na dachu bloku” ze świetnym skreczem DJ Bulb’a. Utwór, oprócz wyraźnych konotacji z polskim rapowym oldschoolem niesie alarmujące statystyki o rosnącej liczbie samobójstw nastolatków. I tu autor apeluje do młodego odbiorcy słowem serca:

Pamiętaj by dojść do musisz przejść przez!
Powstań! Twoje życie ma sens!

Temat (niejako na czasie) marksistowskich wykwitów LGBT+ zostaje dosadnie omówiony w numerze „W czym jest prawda?” by stać się nawiązaniem do dzielonego z Kolah, ulicznego „Kto jest kto?”:

Patrzą z nienawiścią, oczy wyniosłe,
Z ulicznych lekcji właśnie to wyniosłem.
Nienawiść, wrogość, okrutne słowo,
Tego nauczyłem się żyjąc hardkorowo
(Kolah)

Idziemy jak owce między wilki,
Robimy swoje, a Pana są wyniki,
Sprawdź, odrzuć ściemę całkowicie,
Bo tu jest stawka większa niż życie!
(Allen)

Ciekawi goście i fenomenalne wersy

Energetyczny „Co się liczy?”, podobnie jak w „Dzisiaj krzyczę” idealnie wpasowują się w manierę rapową Macieja, który solidnie wykłada na bit swe przemyślenia i refleksje związane z jedyną drogą wiary, jaką jest Chrystus. Odrobinę słabiej wypada Pete, którego warsztat MC kształtował się w wyraźnie subtelniejszym anturażu klimatycznym. Niemniej, zwraca on uwagę niespotykaną zabawą słów i skojarzeń:

Powiedz, widzisz różnice między walką a odwagą,
Między siłą a siłowaniem, ochotą a chceniem,
Dziwna zabawa słów, nie słyszysz ironii tu
Różnica jest taka, jak między sumą a sumieniem.
(Pete, „Co się liczy”)

Ciekawych, gościnnych zwrotek na albumie nie brakuje. Prawdziwymi perełkami są wersy skądinąd znanych w środowisku i lubianych Poisona i Maka w utworze „My będziemy szli”. Ci z pewnością nie zawiedli a wartość ich zwrotek jest dobrze słyszalna. Niemniej Allen wyraźnie dominuje nad swymi kompanami, zarówno w warstwie lirycznej jak i w ujęciu dynamiki wykładni.

Prawdziwym majstersztykiem i punktem kulminacyjnym albumu jest bez wątpienia „Jest zwycięstwo” z gościnnym zaśpiewem Doroty Sikory i agresywną gitarą Tepsy. Track niczym energetyczny powerplay, niesie znamiona utworu zahaczającego o maestrię.

Zbijam pionę jeśli dla Ciebie Bóg ponad mamonę,
Wyroki wymazane, długi spłacone,
Każdy ma tonę, reprezentuję światłości stronę
Otwieram oczy, rozpoczynam nowy projekt.

“Zrozumieć te czasy” czyli czasy początków Reformacji

Przemawiającymi do mnie osobiście a współgrającymi z gitarą Kamila Jakubowskiego
wersetami są te, zawarte w „Zrozumieć te czasy”, gdzie Allen nawiązuje do burzliwych czasów początków Reformacji i stanu zagrożenia życia dla tych, chcących opierać się w wierze tylko i jedynie o Słowo Boże.

Czym się karmisz, tym się bardzo szybko stajesz.
Idziesz pod prąd albo się światu poddajesz.
Naprzeciw systemu panującemu w tych czasach.
Tak jak nasi przodkowie spotykali się po lasach.

W duecie ze wspomnianym, reminiscencyjnym rapem współgra „Poślij mnie, dopełniając niejako wykładni utworu i ubogacając w kolejne, ciekawe spostrzeżenia, choć w ujęciu ogólnoludzkim przedłożone:

Jeśli wiesz, że w to w co wierzysz jest Prawdą
I to komu ufasz nie pozwoli spaść na dno
I choć obok ciebie ludzie czasem odpadną,
Jak idziesz pod prąd, życie jest ciągłą walką.

Singlowy i przy tym bitewno-zaczepny „Chcesz dowodu?” z ciekawym udziałem Bo, wiedzie nas ku końcowi przygody, jaką przygotował Maciej. Wierzę, że nie jest to jego ostatnie słowo i kolejne produkcje, mimo niewspółmiernego do poziomu albumu feedbacku, ukarzą się niebawem. I jak się tym nie jarać? Czekam z niecierpliwością!

Wasz Elmer

Post Scriptum

Jako antrakt między tym a kolejnym, z pewnością produkowanym już albumem Allena (nie może być inaczej!) pragnę przytoczyć wersety z przedostatniego tracku „Stanu Zagrożenia Życia” pt. „Czas rozliczeń”:

Nie ważne, czy jesteś biznesmenem, czy żebrakiem,
Osądzasz czy chodzisz co dzień spacerniakiem,
Nie ważne jakim szlakiem pchasz ten kamień,
Przyjdzie czas by rozliczyć każde zdanie.
Lecz jest droga jedna w Jezusie naszym Panu.
Przez łaskę masz życie wieczne, się zastanów!

PRAWA AUTORSKIE
Kopiowanie części recenzji lub ich całości bez mojej zgody, a także kopiowanie zdjęć lub usuwanie z nich loga jest surowo zabronione. Wszystkie zamieszczane zdjęcia i recenzje są mojego autorstwa, kiedy jest inaczej podaje informację o źródle.

Napisz komentarz!